2018

12/30/2018

2018.
Wiele rzeczy się wydarzyło.
Zmieniłam pracę, pękło mi serce, obroniłam dyplom, zrobiłam tatuażyk, niedługo będę miała drugi, przeprowadziłam się, nauczyłam się prowadzić samochód (wish me luck na egzaminach), nauczyłam się gotować dobry rosół, nienawidzić całym sercem, pluć jadem.  Dowiedziałam się, że musisz mieć swój "szałas na hałas", a szałas ten nie może być puszczalską kurwą.
Dowiedziałam się też, że mam najlepszą rodzinę i najwspanialszych przyjaciół. Nauczyłam się być za to wdzięczna. Mam ludzi, którzy pomagają mi w każdej sprawie, słuchają kiedy płaczę, pomagają mi szukać domu, pomagają mi nosić rzeczy, malować ściany, płacą mi za zakupy w ikea, żebym miała czym zupę zjeść, jadą przez pół Polski sprawdzić, czy nic mi nie jest, kiedy boli mnie całe ciało i nie mam sił podnieść się z łóżka, dają mi pieniądze, żebym mogła kupić sobie coś do nowego domu, wspierają mnie dobrym słowem, pomagają mi wymieniać zdemolowaną przez psa podłogę.
Mało jest takich ludzi. Mam szczęście.
2018 - mam 27 lat lat i już wiem czego chcę, a nawet wiem, czego nie chcę.



0 komentarze