ABCD LGBT XYZ

7/22/2019

Hej ho,

podzielę się dzisiaj tematem, który od kilku dni siedzi mi w głowie, a od soboty mocniej (po paradzie równości w Białymstoku). 

Parada w Białymstoku troszeczkę się różniła od parad w innych miastach, w Częstochowie, czy Warszawie. Nie tylko dlatego, że Białystok jest geograficznie mniejszy, ale dlatego, że jest mniejszy mentalnie. Ale nie jest to tylko kwestia Białegostoku, bo takich miejsc w Polsce jest wiele, powiedziałabym nawet, że jest to większość, bo dużych ośrodków miejskich chyba nie mamy jakoś rewelacyjnie dużo. Jest to więc dobry obraz tego, jak sytuacja ma się w całym kraju. To co mi się nasuwa po tej paradzie, jak również po świetnym pomyśle Gazety Polskiej na wypuszczenie naklejek "strefa wolna od LGBT" (brawa, owacje) i to co mnie boli to postawa ludzi wierzących wobec tego tematu. 

Na wstępie zaznaczę, że nie chodzę do kościoła od kilku lat, głównie z jednego powodu - moje życie dalekie jest od ideału, a nie widzę sensu w chodzeniu po to tylko, żeby pokazać się ludziom. Uważam się jednak za osobę nie tyle wierzącą, co uduchowioną. Mam wśród znajomych wielu wierzących z różnych kościołów i jaram się ich opiniami na różne tematy. 

Po sobotniej paradzie przeglądałam komentarze w sieci i rozumiem większość z nich. Rozumiem ludzi, którzy je piszą, te negatywne też, bo kiedyś myślałam tak samo, jak oni. Wydaje mi się, że nasze poglądy zmieniają się, kiedy coś dotyczy nas osobiście. Mój pogląd zmienił się, od kiedy w moim życiu pojawiły się osoby homo/biseksualne. Okazało się, że to spoko ludzie, tacy sami jak ja i nie mam potrzeby rzucania w nich petardami. I troszkę się wczoraj zdziwiłam...  weszłam w krótką dyskusję na stronie jednego z białostockich portali. Do wymiany zdań włączył się znajomy, który chodził kiedyś do tego samego kościoła protestanckiego w Cieszynie, co ja. I napisał mi kilka słów, które przez chwilę mnie zabolały, ale potem stwierdziłam, że go nie rozumiem, ani innych ludzi, którzy mówią, że są wierzący a wypisują albo opowiadają takie bzdury. 

Nie dziwi mnie ani trochę postawa kościoła katolickiego w tej sprawie. Biskupi gratulujący, dziękujący i błogosławiący kibolom i narodowcom za obronę polskiej rodziny. Ani trochę mnie to nie dziwi, dziwi mnie jedynie, że ktoś jeszcze do tych kościołów chodzi i z własnej nieprzymuszonej woli daje na nie pieniądze. FENOMEN.

Zdziwiła mnie jednak, a nawet oburzyła dość mocno (musiałam iść sobie do lasu pospacerować, żeby się uspokoić, pomyśleć i nie pojechać mu po rajtach) postawa wyżej wymienionego znajomego, bo myślałam, że jednak w kościołach protestanckich nikomu nie trzeba przypominać, że bliźniego należy szanować.  
W skrócie kolega napisał mi, że nie rozumie argumentów dotyczących poszanowania drugiego człowieka, drugiego obywatela, który ma te same prawa, co on, że go to nie interesuje, że nie znam Biblii i zdania Boga na ten temat, a wspieranie "takiej grupy osób" to grzech, Sodoma i Gomora.

I zastanawia mnie, czy jego pierdolenie to jest tylko jego odosobnione zdanie, czy to jest oficjalna narracja kościoła protestanckiego? Jeśli ktoś z czytelników chodzi do takowego to bardzo proszę, dajcie mi znać, jak to wygląda u Was w kościele, czy macie na nabożeństwach strefę wolną od LGBT i jakie jest Wasze zdanie na ten temat.

I mam taką refleksję na ten temat, zaznaczam ponownie, że nie chodzę do kościoła,  aczkolwiek chodziłam dość długo więc pozwolę sobie na tą że refleksję, a błędy w rozumowaniu można mi wytknąć później. 

ZATEM:

JA ROZUMIEM co Biblia mówi na temat homoseksualizmu. 
JA ROZUMIEM, że to jest grzech.
JA NIE JESTEM LESBIJKĄ, nie byłam i nie planuję być. Biseksualna również nie planuję być. Nie planuję niczego, poza heteroseksualizmem.  
HOMOSEKSUALIZM nie jest zgodny również z moimi przekonaniami - u, to tak samo jak przekonania Boga, łał łał!

ALE...
to nie daje mi prawa do rzucania petardami w innych ludzi, tylko dlatego, że się z nimi nie zgadzam. Nie mam przyzwolenia na plucie, bicie, wyzywanie, dlatego tylko, że mam inny pogląd na życie. Wydaje mi się, że nie mam przyzwolenia na gardzenie innym człowiekiem, dopóki nie robi mi krzywdy. (wydawało mi się, że takimi, którzy robią nam krzywdę też nie powinno się gardzić, było coś o nadstawianiu drugiego policzka, ale akurat tak mnie życie przeciorało, że już mi brakuje policzków i gardzę jawnie ludźmi, którzy mnie krzywdzą, nie wstydzę się tego, z imion i nazwisk wymieniać mogę, bez problemu!) 

Wydaje mi się, że gdyby Jezus był w sobotę w Białymstoku, to w nikogo by nie rzucał petardami, maczetami, racami, nikogo by nie kopał, nie wyzywał, nie biłby dziewczyn. 

Tak jak wspomniałam wyżej - homoseksualizm to grzech, pijaństwo to też grzech. PYCHA I HIPOKRYZJA TEŻ. Dla mnie nie ma różnicy czy ktoś jest alkoholikiem, czy gejem. Podobno wszyscy zgrzeszyli. Kim więc jestem ja, żeby oceniać życie innych?
Kim więc jesteś Ty, że czujesz się predestynowany do wygłaszania gardzących opinii o życiu innych ludzi? Kto Ci dał takie prawo? Bóg? Czy Bóg mówi, idźże napierdalaj w gejów petardami, napluj im w twarz, ku chwale! (?)

Alkoholikom w kościele się pomaga, chyta się im terapię, potem daje się im dach nad głową i pracę, taki schemat widziałam. Gdyby nie pomoc kościoła zdecydowana większość z tych, którzy tak łatwo wygłaszają dziś osądy o innych, już dawno by zdechła pod jakimś mostem dławiąc się swoimi rzygowinami. To np. mnie bardziej obrzydza, niż gej. Skoro więc pomagamy jednym, dlaczego mamy zamykać się na innych?

Czy Jezus się zamykał na ludzi?
Jak prostytutka chciała umyć mu nogi, wyciągnął stópki i rzekł "dobra dziwko, myj byle dobrze!" czy jednak zachował się inaczej ?
Tylu jest w kościele nawróconych alkoholików, ćpunów, prostytutek. Czy którymkolwiek z etapów w procesie ich nawrócenia było obrzucanie petardami przez pozostałych wiernych? 
Czy jednak empatia i postawa ludzi wierzących, świadectwo jakie dają swoim życiem?

Jakie świadectwo dajesz o swoim kościele i Bogu, na którego się powołujesz?
Taką postawą mówisz: o, mi grzesznikowi Bóg okazał łaskę. Ciebie nie kocha, wypierdalaj!

Wypierdalaj - to ze Starego, czy Nowego Testamentu ?

Jeśli nie jesteś wierzący, albo nie chodzisz do kościoła to:
jakie świadectwo dajesz o swoim CZŁOWIECZEŃSTWIE ?

Wydaje mi się, że napisane było gdzieś w tej Biblii, że nie sądźcie, bo będziecie sądzeni. Było coś? 
Myślałam, że to Bóg jest od osądzania. Myślałam, że to on osądzi życie każdego geja, każdej lesbijki, każdego księdza pedofila, każdego alkoholika, a także twoje i moje. 
Czy Bóg namaścił kogoś z Was na sędziego?
Czy Bóg namaścił ciebie na osobę godną do wygłaszania sądów o kimkolwiek? No chyba nie...

Tak mi się wydawało przynajmniej do wczoraj, ale może się mylę, może faktycznie się pozmieniało coś w tym kościele, może taka mała, żeby nie powiedzieć marna narracja jest na czasie. 

To chyba dobrze,  że nie chodzę, bo wstyd.

Jeśli przez to moje zdanie jest mniej istotne, to mam też jedno jako obywatel.
Kupy po psie sprzątam i na wybory chodzę - obywatel ze mnie zajebisty.
Geje i lesbijki to tacy samy obywatele tego kraju jak ty i ja, czy ci się to podoba, czy nie. Mają takie samo prawo do demonstracji jak ty i ja. Oni są i nie znikną, a jeśli twoja postawa się nie zmieni, to się skończy w jakimś obozie, jak 80 lat temu w Oświęcimiu. Notabene w tymże obozie, w jednym z baraków na ścianie napisane jest, że jeśli ludzie zapominają historię, to są zmuszeni ją powtarzać. Ktoś mądry to powiedział, mądrzejszy, niż ja i ty.

Tego chcesz?



*polecam zajrzeć do profili na portalach społecznościowych Ojca Grzegorza Kramera, jezuita, ksiądz katolicki niby, a MĄDRZE MÓWI. Może kogoś natchnie. 


*Polecam też zauważyć róznicę między tolerancją a akceptacją Ludzie mówią, że środowiska LGBT chcą narzucić nam swoje poglądy. Nieprawda.

Nikt nie każe wam tych gejów przytulać i trzymać za rękę. Każą wam ich tolerować.  Zobrazuję: nie akceptuję katolików klękających przed obrazami i cmokających księdza w sygnet. Ale toleruję ich i kiedy w czerwcu popierdalają po mieście z obrazem to nie wychodzę i nie rzucam w nich petardami. Czaisz ?


5 komentarze

  1. Każdemu należy się szacunek, bezwzgledu na to jakiej jest orientacji. Nie popieram tego typu parad, ale nie mam prawa do krzywdzenia kogoś za to że wybral taka drogę jaka wybrał. Myślę, że agresja niczemu dobremu nie służy.
    Pozdrawiam 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm myślę, iż mam w niektórych kwestiach inne zdanie, to w kilku mogę się z Tobą zgodzić... każdy zasługuje na szacunek, nie wolno nam ubliżać innym ludziom.
    Amen 😊 i pozdro 600 😁

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej tu Agnieszka z naszego rodzimego Cieszyna ;) Przeczytałam i chętnie podpisałabym się obiema rękami. Mimo że narracja może do mnie nie przemawia, to merytoryka jak najbardziej. Jestem osobą wierzącą, ale nie religijną. Wychowałam się w naszym cieszyńskim E. I muszę przyznać, że boli mnie serce i każda komórka mojego ciała i serca, gdy widzę ile w "chrześcijanach" tli się nienawiści skrywanej pod płaszczykiem chrześcijaństwa. Skupianie się na grzesznikach a nie na miłości. I to są efekty. Każdy z nas za dzieciaka nosił modne bransoletki z napisem "Co zrobiłby Jezus?"... szkoda że ten frazes nie wrył nam się w świadomość i nie stał sposobem na życie. Pięknie napisałaś, że gdyby tam był Jezus, to czy rzucałby racami z kibolami? Nie sądzę. Nie o takim Jezusie nas uczono i mam nadzieję, że nie takiego kochamy. To smutne, że reagujemy tak bestialsko, że jesteśmy nietolerancyjni, że przeszkadza nam czyjaś inność do tego stopnia, że budzi się w nas agresja i podjudzanie siebie na wzajem. Ale uważam, że jeszcze gorsze od tego jest taka postawa pod przykrywką chrześcijaństwa. A gdy słyszę kogoś, kto mówi że to w imieniu Boga... to samej mi pęka serce. Jak paliliśmy czarownice, to też przecież w imię Boga. A prawda jest taka, że jesteśmy tak malutcy, że nie mamy prawa się powoływać w takich przypadkach. Smutne to wszystko! A tolerancja i miłość to powinny być klucze w życiu chrześcijan i nie tylko. To, że coś toleruję nie znaczy że to akceptuję... Dlatego najlepiej by było gdyby każdy rzeczywiście skoncentrował się na sobie i swoim sposobie życia. Po co patrzeć na czyjeś, skoro mamy tyyyyle pracy na swoim podwórku każdego dnia. Kto jest idealny i nie grzeszy? Warto chociaż się starać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkurzona byłam, to cisnęły się przekleństwa, paluszki świerzbiły :D

      Tez mi się ostatnio przypomniały te opaski właśnie, pisałam kilka dni temu u Kramera, że trzeba było by zerkać na nie przed otwieraniem ust ;)

      Usuń
    2. Nie dziwię się :)
      Agnieszka

      Usuń